Dowcipy i kawa³y -> kawa³y o marynarzach, dowcipy o marynarzach
dowcipy o marynarzach
Dwaj upici marynarze siedz± w barze nagle jeden mówi do drugiego:
- Te Stefan a wiesz ¿e mój kumpel ma z³oty kibel?
- Taaaa id¼ za du¿o wypi³e¶...
- No to chod¼ to ci poka¿ê!
- No dobra.
Dwaj marynarze poszli wiêc do faceta, który ma z³oty kibel, pukaj± do drzwi, a tam otwiera ma³y ch³opiec i mówi:
- Tato!!! Przyszed³ ten pan co ci w puzon nasra³!
marynarskie dowcipy
Ma³e rybki po raz pierwszy w ¿yciu zobaczy³y ³ód¼ podwodn±. Wystraszone podp³ynê³y do mamusi, a ta im t³umaczy:
- Nie bójcie siê, to tylko ludzie w konserwie!
kawa³y o marynarzach
Piraci zdobyli i zatopili na pe³nym morzu statek pasa¿erski. Pasa¿erów przenie¶li na swój okrêt i ustawili kobiety przy lewej burcie, a mê¿czyzn przy prawej. Po godzinie wyszed³ na mostek pijany w dupê kapitan piratów i wybe³kota³:
- Kobiety za burtê, a mê¿czyzn wyruchamy!
- Ale mê¿czyzn siê nie rucha! - krzyknê³y chórem kobiety.
- Rucha siê rucha! - krzyknêli chórem mê¿czy¼ni.
dowcipy o marynarzach
Morze Karaibskie, XVII wiek. Statek piracki p³ynie, z bocianiego gniazda s³ychaæ g³os:
- Kapitanie, holenderska barka na sterburcie! Zatopi± nas!!
Kapitan spokojnie:
- Nie bójcie siê kamraci! Zdobêdziemy, bêdzie ³up... tylko podajcie mi moj± czerwon± koszule i do aborda¿u! Walka wygrana, piêciu piratów pad³o, ale ³up jest. Po chwili z bocianiego gniazda:
- Kapitanie, hiszpañski galeon na bakburcie, zginiemy!!!
- Odwagi kamraci!! Dajcie mi moj± czerwon± koszule i do walki. Zwyciê¿ymy!!!
Po chwili walka zakoñczona, 10 piratów nie ¿yje, ale galeon zdobyty. Pierwszy oficer pyta:
- Kapitanie, o co chodzi z t± koszul±?
- Widzisz ch³opcze, marynarze wierz±, ¿e przynosi szczê¶cie, ale to psychologia - gdy zostanê ranny, krwi na czerwonym nie widaæ i wszyscy my¶l±, ¿e nie da siê mnie zraniæ. Wiêc swoi walcz± jeszcze zacieklej, wrogowie trac± ducha. W tej chwili rozlega siê okrzyk:
- Kapitanie, piêæ fregat od dziobu! Kapitan za¶ spokojnie:
- Podajcie mi moje br±zowe spodnie...
marynarskie dowcipy
Dwóch rozbitków p³ywa³o na ¶rodku morza. Kiedy ju¿ stracili wszelk± nadziejê na ocalenie jeden zacz±³ siê modliæ:
- Panie, wiem, ¿e prowadzi³em bezbo¿ne ¿ycie, zaniedbywa³em dzieci i ¿onê, ale je¶li mnie ocalisz to...
- Nic nie mów! - przerywa mu drugi - chyba widzê l±d!
marynarskie dowcipy
- Co to jest: zaro¶niête, spocone i lata miêdzy majtkami...?
- Bosman..
dowcipy o marynarzach
Przychodzi marynarz do lekarza, ch³op jak szafa...
- Panie doktorze, mam jakie¶ krosty.
Lekarz bada go i mówi:
- To nie krosty, to syfilis.
- Tak ¿em i ja my¶la³, bo sk±d kurwa u mnie krosty!
kawa³y o marynarzach
Marynarz w porcie do dziewczyny:
- Mówi pani po niemiecku?
- Trochê.
- To znaczy ile?
- 100 marek.
marynarskie kawa³y
Marynarz zatrzyma³ siê w porcie we W³oszech, kupi³ sobie ciziê na noc, ale potem ¿a³owa³, ¿e wyda³ na ni± tak du¿o dolarow. Gdy wróci³ na statek, zobaczy³, ¿e ona stoi w porcie, czekaj±c na kolejnych klientow. Rozz³oszczony wo³a do niej:
- Dolaro falsificato!
A dziwka na to:
- Syfiliso gratiso!
kawa³y o marynarzach
Marynarz wraca do domu po trzech latach nieobecno¶ci. Kiedy wyp³ywa³, jego ¿ona by³a w ci±¿y.
- Co nowego kochanie? - pyta.
- W³a¶ciwie nic, kochanie. Ja nadal jestem w ci±¿y.
marynarskie dowcipy
Przedszkolanka zabra³a dzieci na wycieczkê po porcie. Wedruj± sobie nabrze¿em i spotkali bosmana siedz±cego na polerze. Przedszkolanka zagaduje:
- Dzieñ dobry panie bosmanie, mo¿e opowiedzia³by pan dzieciom jak±¶ historyjkê z mórz i oceanów, mo¿e co¶ o strasznych sztormach?
Bosman:
- No dobra dzieci, pos³uchajcie. By³em kiedy¶ w takim strasznym sztormie: okrêt zapierdala, fala przypierdala, a my - ni chuja, trzymamy siê twardo!
marynarskie kawa³y
Na dalekomorskim statku wyg³odniali seksualnie marynarze za pociechê mieli kozê. Tylko jeden marynarz nie "wali³" tej kozy. Wiadomo¶æ ta dotar³a do kapitana statku, który wezwa³ odszczepieñca do siebie:
- Dlaczego nie dupczysz kozy? - pyta go kapitan.
- Bo wy¶cie zrobili z niej dziwkê, a j± naprawdê kocham! - szlochaj±c odpowiedzia³ marynarz.
marynarskie dowcipy
By³ sobie pewien marynarz, który by³ w niemal wszystkich portach ¶wiata i w ka¿dym pieprzy³ wszystko co siê rusza i na drzewo nie ucieka. Oczywi¶cie bez gumki. No wiêc jak poczu³ siê którego¶ dnia ¼le i poszed³ do lekarza, to ten za³ama³ rêce, bo go¶ciu wygl±da³ jak chodz±ca encyklopedia chorób wenerycznych. Przyrodzenie mia³ ju¿ tak ze¿arte, ¿e lekarz kategorycznie orzek³ - amputacja. Dopiero wtedy zaczê³a siê panika, latanie po coraz lepszych i coraz dro¿szych lekarzach, ale wszyscy zgodnie mówili to samo - obci±æ przy samej dupie! A¿ w koñcu nasz matros trafi³ do chiñskiej dzielnicy, do chiñskiego lekarza. Ten pos³ucha³, obejrza³ i mówi:
- Taaak, ty zabawiaæ siê z chiñska dziewczyna i ty z³apaæ brzydka choroba... I ty zrobiæ wieeeelka b³±d, bo ty i¶æ do amerykañska lekarz, a amerykañska lekarz chcieæ pieniadz, pieni±dz, pieni±dz, coraz wiêcej pieni±dz! A ty nie potrzebujesz ¿adna lekarz, ty nie potrzebowaæ ¿adna amputacja! Ty poczekaæ trzy tydzieñ, fiut sam odpa¶æ...